DE EN FR ES PL

VANESSA FRANCOIS W GRENLANDII

Maj 12, 2016

VANESSA FRANCOIS W GRENLANDII

Jestem pasjonatką gór i wędrowałam po nich do kwietnia 2010 roku, kiedy miałam wypadek w skutku którego zostałam sparaliżowana. Od tamtej pory, kontynuuje wspinaczkę dzięki solidarności wielu przyjaciół, którzy są przy mnie podczas moich wspinaczek (El Capitan w ciągu 5 dni, Le Grand Capucin w 2 dni).
Kocham także poznawać nowych przyjaciół i dzięki nim poszerzać horyzonty. W marcu 2016, dzięki François Bertrand (przewodnik wysokogórski) oraz jego łodzi Atka, miałam możliwość odkrywania Grenlandii. François, który zna Biegun lepiej niż swoje podwórko (przestał już liczyć wyprawy, które organizował) jest bardzo hojnym człowiekiem i chciał sprawić, by inni również odkrywali Grenlandię, poprzez zapraszanie ich do wspólnego spędzania czasu na jego łodzi, która zimowała (zamrożona lodem) w małej zatoce.


Towarzyszyło mi dwóch przyjaciół Eloïse oraz Marcelle, z którymi trenowałam narciarstwo przełajowe, by móc w stanie zmierzyć się z klimatem Grenlandii.
Zaczynając od wioski Oqaatsut (25 mieszkańców), poprzez pokrywę lodową byliśmy w stanie dotrzeć do łodzi na nartach. Jazda na nartach po morzu była niezwykła; oczywiście cały czas musieliśmy bardzo uważać gdzie kładziemy narty, ponieważ były tam dziury, a popływanie o takiej porze roku nie zdawało się być najlepszym pomysłem.

Byłam pełna wzruszenia będąc tam i realizując to marzenie, jeżdżąc na nartach w tym cichym wszechświecie pełnym jasnych kolorów!

Podczas tych dziesięciu dni, przemierzałam pokrywę lodową na nartach każdego dnia, korzystając z łagodnego chłodu (-10°), śniegu, dobrej pogody i wiosennych warunków. Byłam zaskoczona jakością zjeżdżania, które było bardzo dobre. Kiedy było za dużo śniegu, Marcelle wytyczał dla mnie trasę, abym mogła po niej samodzielnie zjechać.


Spędziłam jedną noc na statku. Nawet jeśli przystosowanie nie było najlepsze, czułam prawdziwą radość, a mój sen nadal trwał!

Ben także zaprowadził nas do swojego tipi, byśmy mogli w nim spędzić noc na wiecznej zmarzlinie.

Wraz z LYOFOOD oraz śpiworem do -40°, po raz kolejny miałam niesamowite przeżycia!

 

Te 10 dni na nartach oraz inne doświadczenia na lodowcu, pomimo mojego wózka inwalidzkiego, były możliwe dzięki wspaniałemu solidarnemu łańcuchowi przyjaciół, którzy sprawili, że bezkres bieguna stał się możliwy.
Wracając z Illulissat, zaliczyliśmy wycieczkę na psich zaprzęgach. To bardzo miłe doświadczenie, które dało nam wrażenie lepszego poznania Grenlandii. Nie było to spokojne zajęcie, a prawdę mówiąc sanki potrafią skakać w górę i w dół na stromych zboczach skał. To było imponujące!
Wraz ze swoimi górami lodowymi, polarnymi nocami, zorzą polarną, Eskimosami, Grenlandia to tajemniczy i fascynujący kraj. Cieszyliśmy się z naszej szansy przeżywania tego wszystkiego!  

 





Zostaw komentarz