DE EN FR ES PL

Gasherbrun II: Ośmiotysięcznik - przewodnik dla opornych.

Marzec 23, 2018

Gasherbrun II: Ośmiotysięcznik - przewodnik dla opornych.

Podczas lata 2017 r., mały francusko-amerykański zespół silnych wspinaczy próbował zdobyć szczyt Gasherbrum II na nartach… Wspinacze przyzwyczajeni do przygód bardziej wymagających technicznie, po raz pierwszy znaleźli się na standardowej trasie ośmiotysięcznika. Fotoreporter Guillaume Vallot był częścią tego wysokogórskiego „cyrku” i opowiada nam historię „tak, jak ją zapamiętał”.
 

22 lipiec 2017 r., 8035 metrów, godz.7:00 rano. Silny wiatr i/lub emocje? Nie mogę powstrzymać się od upadku na kolana i uronienia kilku łez. Chociaż wspiąłem się na Mount Everest w 2002 r., to jest to mój pierwszy szczyt ośmiotysięcznika bez tlenu. Na szczycie nie widzę prawie nic. Nawet K2 jest tylko wzgórzem z chmur, z błękitnym niebem w tle. Marcos Costa stoi na szczycie ze mną i gratulujemy sobie nawzajem. W ciągu ostatnich dziesięciu lat, spotkałem na swojej drodze cztery razy tego dowcipnego i niewiarygodnie silnego Brazylijskiego wspinacza. Nasze drogi krzyżowały się w najbardziej odległych miejscach świata, od gór Chin po Patagonię. Lodowiec Gasherbrum też nie jest zbyt zwyczajnym miejscem na spotkanie.



Kiedy moi francuscy towarzysze opuścili obóz bazowy by zdobyć szczyt, na 5 dni przed moją próbą zdobycia szczytu, szczerze wątpiłem, czy uda mi się znaleźć partnera, na którym będę mógł polegać.
Godzinę później spotkałem na swojej drodze Boyana, który także szedł na szczyt. Ten alpinista jest znanym zoologiem w swoim kraju. Gasherbrum II jest jego dziesiątym ośmiotysięcznikiem. Celem Boyana jest być pierwszym Bułgarem, który zdobędzie wszystkich 14 najwyższych szczytów świata. Myśle, że mógłby być spokojnie bohaterem jakiejś powieści. Po niezliczonej ilości wypadków samochodowych, upadków w szczeliny, przetrwał więcej niż sprawiedliwą cześć zdarzeń z pogranicza śmierci. Pomimo sygnałów ostrzegawczych, wciąż kontynuuje wędrówkę przez trudne kominy lodowcowe bez liny i wspina się na niebezpiecznie obciążone zbocza nie myśląc o ryzyku lawinowym. 

„Jest dużo świeżego śniegu" tłumaczyli mu ludzie 10 dni temu, „Ryzyko lawinowe jest zbyt duże. Powinieneś zawrócić." 

„Te warunki śniegowe są normalne dla ośmiotysięcznika”, odpowiedział. „Nie jesteśmy w Alpach. Jeśli zawrócę, nigdy nie dojdę na szczyt, Ja idę dalej…” 

I szedł dalej sam, osiągając 7850 m, po zaledwie dwóch tygodniach aklimatyzacji! 


Notorycznie szalony…

Szalony sposób w jaki wędruje szlakiem jest dobrze znany. Ten proces jest zwariowany. Używa dwóch kijków narciarskich, bez “koszyków”, aby zanurzyć je w śniegu najgłębiej jak się da, następnie odpycha się nimi, jakby wiosłował. To pozwala mu zdobyć pionowy metr z każdym krokiem, ale zmusza każdego, kto po nim podąża szlakiem do wykonywania „normalnych, ludzkich” kroków. Jakby tego było mało, Boyan jest diabetykiem. Cierpi na częste i poważne ataki hipoglikemii. Sparaliżowany w swoim namiocie będzie wzywał pomocy, czasami sytuacja przybierze gorszy obrót, jeśli w pobliżu nie będzie nikogo, kto może podać mu do ust cukier.



Wreszcie Bułgar jest uznanym naukowcem pracującym jako entomolog w Narodowym Muzeum Historii Naturalnej w Sofii. Nie zobaczycie go bez pincety i szklanej buteleczki z formaldehydem w kieszeni na wypadek niespodziewanego spotkania z nieznanym gatunkiem lodowego pająka. Jeden z takich pająków, Aulonia petrovi, odkryty kilka lat temu na lodowcu Baltoro, nosi jego nazwę. To bardzo wyjątkowy człowiek, tak jak mówię. To jest rodzaj niesamowitej osobowości jaką możesz spotkać w obozie i potencjalnie wspinać się z nią na szczyt Gasherbrum. Aby nie zagmatwać zbytnio obrazu, celowo pominę rozmowę o Husseinie [1] , irańskim podróżniku, który nigdy tak naprawdę nie wspiął się na żadną górę, ledwie wiedział jak związać się liną, a mimo to udało mu się w ciągu trzech tygodni spełnić swój patriotyczny obowiązek umieszczając zielono-biało-czerwoną flagę jego kraju na szczycie Broad Peak, inaczej G2. Spróbował by ją także umieścić na G1, gdyby tylko miał się z kim wspinać. Powstrzymam się także o mówieniu o Rogerze, młodym chłopaku z Belgii, który pojawił się w obozie z parą zacisków wspinaczkowych, ale bez okularów słonecznych kat.4, czy butów do wspinaczki wysokogórskiej. To samo dotyczy Carmen, uroczej 45-letniej Hiszpanki, która przywiozła ze sobą 600 m liny asekuracyjnej, ale nie wiedziała jak się nią asekurować. Co mogę powiedzieć o patologicznie nieuczciwym polskim wspinaczu, który kłamał na temat bycia przewodnikiem górskim, fałszywie twierdził, że wspiął się na G1 z Ueli Steckiem i przekonał dwóch naiwnych rodaków, żeby zapłacili mu za prowadzenie wyprawy i pokrywali wydatki z nią związane, bez zdolności czy zamiaru wyjścia wyżej niż Camp 3…  


Obóz bazowy to prawdziwa wieża Babel…

Obóz bazowy to prawdziwa wieża Babel, gdzie możesz zobaczyć i spotkać najgorsze i najlepsze z ludzkich charakterów, wysłuchać zarówno najsmutniejszych jak i najśmieszniejszych historii, być świadkiem najbardziej samolubnych i heroicznych zachowań. Kiedy Andre, 60-letni włoski wspinacz został pozostawiony na śmierć na wysokości 7000 m przez kilku partnerów, którzy byli kompletnie nieświadomi jego stanu zagrażającego życiu (Andre pozostał w namiocie z obrzękiem mózgu, gdy wszyscy opuścili obóz Camp 3), zespołowi trzech bardzo silnych hiszpańskich wspinaczy udało się go uratować. Wspięli się do jego namiotu i sprowadzili go na dół do obozu bazowego. Kiedy Boyan samotnie opuścił obóz Camp 1 i nie wrócił na następną noc do obozu, zakładaliśmy, że prawdopodobnie załamał się pod nim jeden z mocno roztopionych śnieżnych mostów nad jedną z wielu rozwartych szczelin i doszło do spotkania Boyana ze Stwórcą. Jak sie okazało, po dwóch czy trzech głośnych i wyraźnych znakach ostrzegawczych, mądrze zdecydował się na biwak w lodowcu, pomiędzy dwiema ogromnymi dziurami, by wrócić do obozu bazowego z podkulonym ogonem. Mógłbym opowiedzieć kilkanaście takich anegdot, gdyż obóz bazowy to istna wierza Babel, ale na resztę historii przyjdzie jeszcze czas… 

[1]Niektóre imiona zostały zmienione, aby chronić niewinnych...

Tekst i zdjęcia: Guillaume Vallot / gvallot@free.fr
Tłumaczenie: dreisman74@gmail.com



Zostaw komentarz